niedziela, 5 stycznia 2014

Rozszerzanie diety niemowlaka



 http://tatawtarapatach.com/rozszerzanie-diety-dzieci-karmionych-piersia/

              Kiedy przychodzi moment rozszerzania diety, czyli wspomniana Pierwsza Łyżeczka, każda mama stoi przed wyborem: słoiczek czy własna produkcja? Osobiście jestem zwolennikiem samodzielnego przygotowywania posiłków dziecku, ale nie mam nic przeciwko podawania gotowych słoików. Jeśli jednak zdecydujemy się same podjąć wyzwanie gotowania, musimy pamiętać o kilku ważnych kwestiach:

  •  produkty z których będziemy przygotowywać posiłek dla dziecka powinny być ze sprawdzonego źródła, szczególnie dotyczy to mięsa i ryb
  • NIGDY nie przyrządzamy posiłku z warzyw/owoców nieświeżych, porażonych pleśnią 
  • zawsze myjemy pod bieżącą wodą wszystkie produkty zarówno przed obraniem, jak i po
  • należy zaopatrzyć się w dobrej jakości masło (minimum 82% tłuszczu) lub olej (polecam rzepakowy albo oliwę z oliwek)
  • różnorodność przede wszystkim! 
              Pierwszym posiłkiem dla niemowlaka powinien być kleik ryżowy, aby oswoić go z nową konsystencją oraz jedzeniem z łyżeczki. Kleik ryżowy dostaniemy w każdym sklepie, ale można go również przygotować samemu.

Kleik ryżowy:
Surowy biały ryż ok 25g  (jeśli dziecko ma zaparcia, można dodać, w proporcji pół na pół, ryżu brązowego, zawierającego błonnik) wsypać do blendera i zmiksować na drobny proszek. Przesypać go do garnka, wlać 250ml wrzącej wody i gotować na małym ogniu 3-4minuty, aż wchłonie wodę i zgęstnieje. Ryż zdjąć z ognia, wlać tyle mleka (modyfikowanego lub z piersi) by powstało rzadkie, kremowe puree. 

Ryż jest dobrym źródłem witamin z grupy B oraz selenu, a także wolno uwalnianej energii, co jest szczególnie korzystne, gdy dziecko jest ciągle głodne. Ryż nie zawiera glutenu, jest więc łatwo strawny dla dopiero rozwijającego się brzuszka.

                Po 2-3dniach możemy zacząć smakować innych produktów. Początkowe ilości przyrządzanych pokarmów dla naszych małych istotek, będzie naprawdę niewielka. Dlatego proponuję, w tych pierwszych dniach, korzystać z gotowych słoiczków, lub zamrażania.

Mrożenie jest najlepszym z wariantów przechowywania żywności. Pozwala ono na zachowanie walorów smakowych, zapachowych oraz wartości odżywczych. Ponad to, obróbce tej mogą być poddane wszystkie produkty spożywcze: mięso, warzywa, owoce, gotowe dania, kasze, produkty płynne, a nawet chleb. Nic więc dziwnego, że mrożenie zajmuje priorytetowe miejsce w rankingu konserwacji i utrwalania żywności już tak wiele lat. 


Na przykładzie BROKUŁU:

                Cała główkę brokułu porządnie umyć, oddzielając różyczki i ugotować na parze (max 15min), lub w niewielkiej ilości wody. Następnie zmiksować i przełożyć do foremki na lód, w ten sposób:

 http://theredspoon.com/recipeindex/

Można również zamrażać w silikonowych foremkach do muffinek:




Można oczywiście skorzystać też ze specjalnych pojemników, jakie proponuje np firma NUK, ale wydaje mi się, że cena jest mocno przesadzona... (44zł)




Zamrażanie stosujemy w przypadku każdego innego warzywa/owocu (nadającego się oczywiście do zamrażania!). Po zamrożeniu wyciągamy kostki do woreczka foliowego, oznaczamy datą oraz nazwą warzywa/owocu i przechowujemy do 3mc. W ten sposób możemy tworzyć różne wariancje dań. W jeden dzień serwujemy kostkę marchewki + brokuła + pietruszki, innego marchewki + ziemniaka+ kalafiora itp. Po rozmrożeniu można dolać troszkę wody (oczywiście przegotowanej!), dla lżejszej konsystencji i koniecznie łyżeczkę oliwy lub masła. Podczas wprowadzania glutenu, dodajemy odpowiednią ilość kaszy manny (pół lub całą łyżeczkę ugotowanej) do naszej zupki. (W przypadku kaszy możemy postąpić analogicznie do brokułu, z tym, że w mniejszych porcjach;))
 

Dla większego maluszka, który zjada już całą porcję posiłku na obiad, można ugotować większą ilość zupy, przełożyć do słoików, schłodzić i zamrozić. Polecam opisać każdy słoik datą oraz nazwą, i również przechowywać maksymalnie 3miesiące. Jest to bardzo dobra alternatywa, w razie, kiedy nie mamy czasu na przygotowanie świeżej porcji posiłku lub w sytuacjach wyjazdowych. Ja osobiście polecam bardzo, do tej pory z tego korzystamy (12mc).

Parę słów jeszcze o gotowaniu:

Gotowanie na parze to najlepszy sposób obróbki cieplnej produktów. Witaminy i składniki mineralne są lepiej zachowane niż przy popularnym gotowaniu w wodzie. Nie potrzeba nam specjalnych przyrządów do gotowania, wystarczy garnek z wrzącą wodą, durszlak i pokrywka:) W przypadku gotowania zupek dla dzieci, możemy gotować w wodzie, ponieważ również ona wejdzie w skład naszego posiłku, a w niej znajdować się będzie większość witamin i składników mineralnych z warzyw.


            Jak widzicie, nie ma tu żadnej filozofii:) Jedynie, czego nam potrzeba to trochę chęci i czasu, nie musimy codziennie „ślęczeć nad garami”. Możemy w jednym dniu przygotować posiłki dla naszego maluszka na kilka tygodni! 

           A może macie jeszcze jakieś pomysły na szybkie przygotowywanie posiłków?




19 komentarze:

Budująca Mama pisze...

co oznacza pełna porcja posiłku? Ile taki maluszek może zjeść? Zośka zjada w granicach 60-80ml na jedno posiedzenie. Nie widzę, żeby marudziła z głodu (ale w międzyczasie dostaje pierś). Czy te słoiczki odpowiadają rozmiarom małych brzuszków? Świetny pomysł na mrożenie w pojemniczkach i mieszanie. Ja jeszcze się nie zmotywowałam do poczynienia swoich gotowych dań. Muszę jednak sie zabrać, bo gotując pół ziemniaka co rusz przypalam garnuszek :P

Marta Wu pisze...

Budująca mama- Pełna porcja posiłku nie oznacza sztywnych ilości zjadanego posiłku, jest to dosyć indywidualne dla każdego dziecka. Pod pojęciem pełna porcja posiłku należy rozumieć taką ilość, która zaspokaja głód w tym samym stopniu co jeden posiłek z piersi. W naszym przypadku była to mniej więcej taka ilość, jaka znajduje się w małych słoiczkach, czyli 125ml. Pozdrawiam!:)

Anonimowy pisze...

Kurcze i to jest właśnie to... Nie mam sprawdzonego źródła pochodzenia produktów :( Leon zjada mi dwa słoiki na jeden posiłek. Z początku miałam dylemat czy to nie za dużo jak na dzisiaj 5cio miesięcznego malucha ale jasno pokazywał, że jest głodny. Z drugiej strony naprawdę nie mam czasu na gotowanie Synkowi. No nie mam, więc podziwiam kobiety, które go mają i potrafią się zorganizować :) Pozdrawiam :) Patrycja

Marta Wu pisze...

Patrycja dostajesz pstryczka w nos! ;) Jak to możesz nie mieć czasu!;p A tak poważnie, nie ma nic złego w podawaniu słoiczków, jeśli nie ma się dostępu do sprawdzonych warzyw/owoców/mięsa. I fakt, że Leoś zjada duże porcję , nie jest czymś złym. Jeśli nie ma potem żadnych reakcji niepożądanych, znaczy, że zjada tyle, ile potrzebuje. Nie ma sensu głodzić dziecka. Gdyby nie chciał, protestowałby. Pozdrawiam Ciebie i Leosia głodomorka:)

Anonimowy pisze...

Marta, no właśnie czasu nie mam! Powaga, ciągle siedzę z Leosiem, którego jakiekolwiek podłoży parzy w tyłeczek i o ile nie śpi to ciągle świrujemy na rączkach i bawimy się gdyż wymaga całkowitej uwagi- nie wiem jak inne Mamy to robią, że ich dzieci spokojnie leżą czy w łóżeczku czy na macie edukacyjnej czy w bujaczku. U nas nic nie działa tylko rączki, a więc heja w chustę elastyczną a mamy zasadę, że w chuście nie gotujemy, nie prasujemy i nie wykonujemy czynności, które wymagają schylania się :)

hej_placzolina pisze...

Ja gotuje na dwa dni. Porcję na drugi dzień trzymam w lodówce. Moje pytanie - czy ugotowany posiłek dla dzieciaka mogę trzymać w lodówce jeden dzień czy dłużej?

hej_placzolina pisze...

Mamo Leosia - Płaczolina była taka sama. Nam pomagał koc dla Płaczoliny, przesuwany po domu. Przesuwałam koc w okolice kuchni i Płaczolina "'dawała 5 minut" czasu. Kolejne 5 minut kupowałam na bujaku. Potem zabawa. Itp, itd. i na raty jedzenie jej robiłam :-)

Marta Wu pisze...

hej_placzolina: Gotowe obiadki, które sama przygotowujesz najlepiej spożyć w przeciągu 2dni, nie dłużej. Jeśli przygotujesz większą porcję, polecam zamrozić w słoiczku. Pozdrawiam:)

Dorota Jarosz pisze...

Dlaczego mrozone jedzenie trzyma sie do 3 miesiecy? Co sie dzieje jesli trzymamy dluzej?

Marta Wu pisze...

Dorota Jarosz- Każdy produkt, nawet mrożony ma określony termin przydatności do spożycia. Teoretycznie produkty gotowe mogą być przechowywane przez 12mc, jednak dla dzieci lepiej zużyć je wcześniej. Nic się jednak nie stanie jeśli po 6mc wyciągniemy produkt i podamy dziecku, jednak może być tak, że wartość odżywcza danego produktu będzie niższa z powodu np. kontaktu ze światłem (podczas częstego otwierania zamrażalnika). Na pewno jednak nie ulegnie zepsuciu. Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
MamaMi pisze...

No to do roboty szykować Mimkowe posiłki :) a czy mogłabyś poradzić jakąś stronkę gdzie znajdę jakie warzywa/owoce wprowadzać po kolei? Pozdrawiam :)

Marta Wu pisze...

MamaMi- niestety nie ma idealnego schematu wprowadzania produktów w diecie dziecka.. najważniejsze jest zachowywanie odstępów między nowymi produktami. Można delikatnie opierać się o ten schemat, wg mnie jest dobry:) http://www.osesek.pl/podstawy-zywienia-dziecka/co-kiedy-w-diecie-dziecka/166-produkty-spozywcze-w-diecie-dziecka-ktore-ukonczylo-6-miesiac-zycia.html Pozdrawiam!

Panna Oceanna pisze...

Teraz nie zabłysnę, ale co tam!
Mam pytanie, mogę mrozić w szklanych słoikach? ;)

Marta Wu pisze...

Panna Oceanna- Jak najbardziej, tak. Pamiętaj tylko, aby zostawić minimum 1cm odstępu między zawartością, a wieczkiem, aby nie rozsadziło słoika:) I oczywiście zamrozić już schłodzone. Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Drogie mamy ...mam pytanie odnośnie wprowadzania jabluszka u 5 miesięcznego Dziecka-czy mowa jest o surowym czy gotowanym? Jakiejs konkretnej odmiany? Jeśli że skoczka to jakiego produceta? Czy to prawda że powinny być bez cukru? A od kiedy można podawać banany? Szykuje za pomoc

Marta Wu pisze...

Lepiej poczekać z owocami do ukończenia 6 miesiąca. Zacząć rozszerzać dietę od warzyw, Na początku podajemy gotowane jabłko, dopiero ok 8mc można podawać surowe. Banan tak samo jak jabłko. OCZYWIŚCIE, że bez cukru. Jest kompletnie zbędny. Czym mniej go w diecie dziecka, tym lepiej, ZDROWIEJ. Słoiczki obojętnie jakie, byle nie AGUGU!!!! Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Witam
Mrożone słoiczki z własnoręcznie zrobioną zupką są OK ale np jeśli wyjeżdżam np na kilka dni a nie chce dawać kupnych zupek to, czy przygotowane przeze mnie różne zupki na gorąco zakręcone i pasteryzowane (jak np, przetwory na zimę) można podawać dziecku przez kolejne dni??? Ile takie zupki mogą stać??

Anna zaba pisze...

Wspaniała jestes.
Własnie takiego opisu szukalam, a ten pomysl z lodem jest rewelacyjny

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...