piątek, 27 grudnia 2013

Pierwsza łyżeczka



Wprowadzanie do diety dziecka produktów innych niż mleko wciąż wzbudza wiele kontrowersji… 

 http://www.webmd.boots.com/children/baby/ss/slideshow-baby-food


 
Dzieje się tak dlatego, że dawno, dawno temu, do małej Zosinej buzi rodzice wkładali wszystko po skończeniu 3 miesiąca życia, zmiksowane, rzecz jasna. Dlaczego zatem teraz, współcześni rodzice mają się trzymać jakiś tam schematów żywieniowych?! Paranoja! Przecież duża dziś Zofia nie ma żadnych problemów zdrowotnych i widać jej nie zaszkodziło! Nie ważne że ma +20kg „lekkiej” nadwagi i ten cukier ciągle jakiś taki nie-za-niski…  I ciągłe zaparcia, syndrom leniwego trawienia… Ale nie nie!, zdrowa jest jak rybka w oceanarium…


Ok, inny scenariusz, że duża Zofia nie ma tej „lekkiej” nadwagi i innych dolegliwości. Widocznie to ta odporna. I nie napisze tu, że KAŻDE dziecko będzie miało jakieś „wady” z powodu zbyt wczesnego wprowadzania stałych pokarmów, ale większość już TAK. Pamiętać należy również, że czasy, w których karmiły nas nasze MAMY i BABCIE dawno powinny pójść w zapomnienie, ponieważ marcheweczka sprzed 20lat to już nie ta sama, nowoczesna marcheweczka przesiąknięta nawozami i innymi chemicznymi dodatkami. I już czuję na plecach pytanie, co jeśli owa marcheweczka pochodzi od naszej, wiejskiej babci, samodzielnie jej ręką posadzona, nie nawożoną. To teraz was zaskoczę- w dzisiejszych czasach nasiona marchwi nie są już tymi samymi nasionami co kiedyś… 



Dlatego jeśli zależy Ci na zdrowiu swojego dziecka, przeczytaj poniższy tekst i weź go całkiem serio. Dzięki Tobie kolejne pokolenia mogą mieć łatwiejszy start, może być mniej alergii, może tendencja do otyłości w Polsce i na Świecie zacznie spadać, może zachorowalność na cukrzyce będzie niższa… 


            Smutny jest fakt, że TYLKO 7% rodziców stosuje się do zaleceń żywieniowych, podczas gdy 85% uważa, że posiada wystarczającą wiedzą, aby na własną rękę karmić dziecko. Prawie 60% dzieci zbyt wcześnie otrzymuje żywność, która nie jest dla nich przeznaczona.. klik


        Światowa organizacja Zdrowia oraz Brytyjski Departament Zdrowia są zdania, by przez pierwsze 6 miesięcy życia dzieci karmić wyłącznie piersią (w przypadku karmionych sztucznie 5 miesiąca). W tym czasie nie zaleca się podawania ŻADNYCH produktów stałych. Zalecenia z 2003 roku mówiły o wprowadzaniu pokarmów stałych między 4 a 6 miesiącem (stąd mamy nadal przekonanie, że 4 miesiąc to odpowiedni moment do wprowadzania czegokolwiek, a jest to BŁĄD), jednak wykazano (w szeregu badań!) że na tym etapie wyściółka jelita nie jest jeszcze w pełni rozwinięta i zbyt szybkie podanie pokarmu stałego może nadwyrężyć niedojrzałe organy.
 


            Zbyt szybkie wprowadzenie pokarmów stałych może skutkować:

  •  fizycznymi problemami z jedzeniem, ponieważ koordynacja nerwowo-mięściowa nie jest w pełni rozwinięta, dlatego tak ważne jest, aby dziecko przyjmujące pokarmy stałe kontrolowało ruchy głowy, szyi oraz potrafiło swobodnie przełykać jedzenie.
  • uszkodzeniem układu trawiennego dziecka (co naraża je na alergie pokarmowe i inne dolegliwości gastryczne) 
  • alergią, egzemą, katarem siennym
  • otyłością, przekarmieniem
  • brakiem odpowiednich składników odżywczych (zbyt mała ilość mleka zastąpionego innymi posiłkami)
  • otyłością, chorobami serca, cukrzycą
  •  uporczywym kaszlem (wg badań Szkotów)
  •  zwiększonym ryzykiem zapadania na choroby nowotworowe


Zdaniem lekarzy, wzrost zachorowalności na alergię w ostatnich czasach jest  skutkiem

zbyt wczesnego wprowadzania pokarmów stałych do diety niemowląt.  Z danych epidemiologicznych dla Europy i Świata wynika, że częstotliwość występowania alergii u dzieci od 0 do 5 lat podwoiła się w przeciągu 10 lat!! klik

http://www.pokonacalergie.org/epidemia-alergii/777/


 Na jednym z "mądrych" forów internetowych, mamy zaatakowały mnie, pisząc, że w  czym może zaszkodzić ziemniak albo marchewka trzy miesięcznemu dziecku, przecież to samo zdrowie. I nie będąc dłużną, znalazłam odpowiedź! Otóż wczesne wprowadzanie do dziecięcego jadłospisu warzyw okopowych (czyli naszej słynnej marcheweczki i ziemniaczka), zwiększa ryzyko rozwoju cukrzycy typu 1!!  Zaobserwowali to naukowcy z Finlandii robiąc badania na 6tys dzieci! Z predyspozycją genetyczną do cukrzycy. Oczywiście każdy teraz pomyśli, że go to nie dotyczy, bo nie ma cukrzycy. Choroby dziedziczy się pokoleniowo, więc sprawdźmy, czy w naszej rodzinie wszyscy zdrowi. Dodam również, że jest cała masa ludzi nieświadomych, że ma cukrzycę!!!! A Ty kiedy robiłeś/robiłaś badanie poziomu cukru we krwi? Wydaje mi się, że dosyć dawno… klik


I już na koniec. Wiele mam szuka porady u swoich lekarzy pediatrów, mając do nich zaufanie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby… mieli oni pojęcie na temat żywienia!!!! I nie mówię tu oczywiście o wszystkich, nie generalizuję, ale niestety jest ich spora część. Sama doświadczyłam tego na własnej skórze, kiedy z niespełna 4 miesięcznym dzieckiem udałam się na szczepienie i przy okazji wspomniałam, że wypróżnia się raz w tygodniu… Godny zaufania lekarz powinien powiedzieć, że to normalne podczas karmienia piersią. A mój lekarz ochrzanił z góry na dół, że to dla dziecka nie dobre (fermentacja w jelicie grubym, możliwe hemoroidy….i inne herezje) i że natychmiast mam wprowadzić zupkę jarzynową! I mało tego, dodać do niej grubsze kawałki marchewki, aby podrażniły leniwe jelitka. Po tych słowach, wszystko co miało opaść, mi opadło. Szczególnie te części przepełnione mlekiem :) I lekarz, zaufany człowiek… brak słów. Gdybym wtedy Michasiowi zapodała grubsze kawałki marchewki wydaje mi się, że wylądowalibyśmy w szpitalu, albo co najdalej na SORze, skoro w wieku 4 miesięcy nadal potrafił dławić się moim mlekiem..

     Jak widzicie, nie ma tutaj danych z palca wyssanych. Prowadzone są szeregi badań, nie po to, żeby ktoś miał co robić, ale po to, żeby wszystkim żyło się lepiej!! I przeraża mnie fakt, że wiele mam stosuje swoje zasady żywieniowe, krzywdząc własne dzieci! Wiele z nich wprowadza produkty inne niż mleko w 3 miesiącu życia i cieszy się, że mały/mała je ze smakiem i nic jej nie jest!! Ok teraz nic, ale za parę lat… tego nie wiesz!! Dlatego żeby mieć gwarancję, że dajesz dziecku wszystko co najlepsze, daj mu DOBRY START… Czy to naprawdę tak wiele? Kiedyś Ci za to podziękuje. Naprawdę nie ma się co spieszyć... klik klik


 http://weheartit.com/

Co o tym myślicie?

13 komentarze:

Claudia pisze...

Kochana, nie sądzę że lekarze mają racje. Każde dziecko jest inne, i każde ma inną przemianę materii. Zależy też czy rodzice pchają mu kilogramami to jedzenie, czy ma rozłożone w czasie :) Mój do roku był na słoikach, od czerwca przyjmuje stałe pokarmy, to co ja jem - no za chiny nie dało się go przekonać wcześniej,, tak się nauczył do słoików.. ale zbankrutować można. Teraz je normalnie, nie ma nadwagi. Z rana skibeczka chlebka na śniadanko, później dostanie jakiś owoc, przed południem. Ok 14-15 obiad. Zupa+2 danie oczywiście mała porcja, zjadliwa dla niego. Podwieczorek np danonek. i kolacja ok 19-19:30. za 3 miesiące kończy 2 latka, waży 14.600 kg. nie ma nadwagi.

Anonimowy pisze...

Ja zaczęłam podawać mojemu synkowi po 5 łyżeczek marcheweczki na 4 dni przed ukończeniem 4ego mca, u na jednak była kwesta tego, że Synek bardzo dużo przybierał na wadze na mm, pediatra zasugerował aby powoli rozszerzać dietę jednym smakiem. Za 4 dni Synek skończy 5 mcy i jadł już większość słoiczków "po 4 mcu"; pediatra kazał nam zastąpić słoiczkami 3 posiłki mleczne ale zastąpiłam jeden, jak myślisz, dobrze zrobiłam? Fakt, mój Leon dużo przybiera, szybko rośnie ale mm ma więcej witamin niż te słoiczki a wcale nie jest rażąco mniej kaloryczne. Dzisiaj waży 8,5 kg, urodził się 5 serpnia w 37 tc i ważył 3400, w 10 dobie ważył 2900 bo bardzo dużo spadł na wadze :( Synek je co 3 godziny, również w nocy po 170 ml mm plus jeden słoik zamiast mleka w południe.

Marta Wu pisze...

Szczerze mówiąc jestem w szoku, jeśli chodzi o kompetencje lekarza... Nigdy nie wprowadza się dziecku wcześniej pokarmów stałych z powodu zbyt szybkiego przybierania na wadze, bo efekt może być odwrotny. Podstawą diety do 12tego miesiąca ma być MLEKO. Zastąpienie 3 głównych posiłków mlecznych słoiczkami w 5 miesiącu jest dla mnie kompletnym absurdem. Bardzo dobrze zrobiłaś, zamieniając tylko 1. Do 10 miesiąca powinno się dziecku podawać mleko (i ewentualnie kaszkę, czyli też mleczny posiłek) oraz 2 posiłki stałe, typu obiad i deser- nie wliczając drobnych przekąsek. Po skończeniu 6 miesiąca możesz podać deser, czyli zastąpić drugi posiłek mleczny, ale nie radziłabym wcześniej, nie ma potrzeby. Zamiast jednej porcji mleka, podaj kaszkę, która syci na dłużej.

Jeśli chodzi o moją opinię, niestety nie zgodziłabym się, aby przed ukończeniem 4 miesiąca podać jakikolwiek posiłek stały. Jeśli dziecko dużo przybiera na wadze i zjada dosyć spore porcje mleka, poradziłabym zagęszczanie go kleikiem ryżowym, myślę, że rozwiązało by problem. Ale patrząc na wagę dziecka, nie ma w niej nic dziwnego i niepokojącego! Pozdrawiam i cieszę się, że zachowałaś zdrowy rozsądek:)

Herbaciana córa pisze...

Przeczytałam z zainteresowaniem i uwagą.

Dotąd podałam Zosieńce (w Wigilię skończyła 5 miesięcy) łącznie parę łyżek kaszy jaglanej (która jej najwyraźniej smakuje) i wczoraj ze 2 łyżeczki marchewki (którą wypluwała konsekwentnie :)) Generalnie od Wigilii dostała coś "innego" 4 razy, w malutkich ilościach, po czym od razu przystawiałam ją do piersi.
I sama nie wiem, widzę jej ogromne zainteresowanie pokarmami, kubek wyrywa mi z rąk, zatem zaczęła popijać baaardzo sporadycznie wodę z Doidy Cup - i widzę że to lubi. Ale nie zastępuję w żadnym razie pokarmami mleka, je z piersi tak jak jadła - to takie ilości "dla smaku" są jedynie. Nie widzę reakcji negatywnej przy wypróżnianiu, ani w ogóle, ale zaszkodzić nie chcę.
Poczekać faktycznie do końca miesiąca?

Marta Wu pisze...

Herbaciana córa- Oczywiście nie zaszkodzi jak jej podasz sporadycznie 2-3 łyżeczki np kaszy, ziemniaczka albo wspomnianej marchewki (skończony 5 miesiąc jest 'bezpieczny' dla poznawania nowych smaków w małych ilościach). Jednak jeśli chodzi o zastąpienie jednego głównego posiłku pokarmem stałym, to poczekałabym do skończenia 6 miesiąca. Powolutku, małymi kroczkami:) A z kubeczka jak najbardziej możesz podawać wodę, tym bardziej, że karmisz ją piersią- ominiesz etap butelkowania, co dla dzieci jest jak najbardziej wskazane!:) Pozdrawiam.

Wspolczesna Mama pisze...

Masz 100% racji :) ja to czasami mam wrazenie ze niektore babcie najchetniej nakarmilyby biszkopcikamu juz 3 miesieczne dzieci. A jak dlugo ja walczylam zeby nie podawac synowi wywaru z naszpikowanej hormonami kury,zwanej rosolem..;) taka ze mnie dziwna mama :)

Marta Wu pisze...

Współczesna Mama- babcie są kochane, ale kwestie rozszerzania diety niech zostawią w spokoju;) Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

moja mała na dniach skończy 5 miesięcy i wcale mi się nie spieszy do podawania nowych pokarmów. Odrzuciłam pomysł ze słoiczkami i szukam "swoich" warzyw które zamierzam podać dopiero jak będzie miała 6 miesięcy. Jest na moim mleku (niestety nie karmię piersią tylko ściągam mleko i podaje z butelki). Najpierw chyba spróbuję wprowadzić gluten a dopiero potem marchewka, dynia, ziemniak itd Jak na razie poszukuję kaszki manny bezmlecznej i bez dodatków owoców żeby podać z własnym mlekiem. Nie wiem czy dobrze robię, ale zdziwiłam sie jak pediatra nie zapytał czy coś podaję już z pokarmów po 4 miesiącu..

Marta Wu pisze...

Dobrze robisz:) Polecam zaopatrzyć się w zwykłą kaszę mannę (grysik) i dodawać po łyżeczce ugotowanej (na wodzie) do mleka. Można większą porcję kaszki zrobić na wodzie, następnie zamrozić w porcjach (w foremkach na lód) i codziennie wykorzystywać do mleka:) Spokojnie można rozpocząć przygodę z posiłkami po 6 miesiącu, nie ma potrzeby wcześniej. I polecam jednak zacząć od słoiczków, ponieważ w ziemie ciężko o świeże warzywa i owoce...Pozdrawiam!

Malvinka pisze...

Moim zdaniem podstawowym problemem jest głośno wyrażane wszędzie przekonanie, że to "matka zna swoje dziecko najlepiej i wie co dla mego najlepsze". Jest to prawda ale tylko w kwestiach w których znaczenie ma ilość czasu spedzanego z dzieckiem. Natomiast nie wiem jak długo musiałabym patrzeć na swojego syna żeby "dowiedzieć się" czegoś o dojrzałości jego układu pokarmowego. .. ale gdy rozmawiałam że znajomą, która w wieku 3 miesięcy chce zacząć wprowadzać sok marchwiowy (rzekomo w jej rodzinie jest przypadek nierozwiniecia się układu pokarmowego że względu na zbyt późne rozszerzanie diety! O.o ) to nie działają żadne racjonalne argumenty. Wszystko kwitowane jest stwierdzeniem "to Twoje zdanie a ja uważam inaczej. A wytyczne co chwile się zmieniają. Ja jestem matką ja decyduje". 'Szkoda tylko że cierpia na tym dzieci.

Marta Wu pisze...

Malvinka: Masz 100% rację. Każda mam wie najlepiej, ale nie wszystkie kwestie są takie oczywiste i warto zasięgnąć porady specjalistów... Nierozwinięcie układu pokarmowego.. hmmm.... dobrze, że miałam mocne fiszbiny, bo wszystko by mi opadło...owszem, układ pokarmowy ROZWIJA się aż do 2 roku życia. Nie ma czegoś takiego jak nierozwinięcie układu pokarmowego na skutek nie wprowadzenia nowych produktów do diety. Można ewentualnie bardziej mu zaszkodzić.. Brak słów:(

Anonimowy pisze...

Ostatnio też opadło mi wszystko jak się dowiedziałam, że moja koleżanka podaje już swojemu 3 miesięcznemu maleństwu (która na dodatek jest wcześniakiem) pokarmy stałe bo Pani dr tak zaleciła ponieważ za mało przybiera na wadze....

Anonimowy pisze...

Boże jak dobrze ,że trafiłam na ten blog. Myślałam,że jestem jakaś wyrodną matką bo nie chce rozszerzać diety mojej córce po skończonym 4 miesiącu. Karmie piersią to chyba do skończenia 5 mogę zaczekać? A do piątego same kleiki ryżowe?

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...