Wydawać by się mogło, że karmienie piersią jest czymś
naturalnym i przyjemnym.. Nic bardziej mylnego! I prawie każda mama, wie o czym mówię. Prawie,
bo jest grupa tych szczęśliwców, którym Bozia dała dużo mleka i żadnych
dolegliwości z karmieniem związanych.
Zazdroszczę Wam! :)
Zacznijmy od początku. Narodziny dziecka niosą za sobą wiele
radości, ale również, niestety, wiele stresów...
Zaczyna się nieciekawie-
skurcze, potem jest jeszcze gorzej i bach! Mały bohater jest na planecie! Na
chwile panuje błogostan, nie boli, dzidziuś wtula się w maminą pierś… i znowu
się zaczyna! Kurcze a miało być tak pięknie, co jest? Przystawiamy maluszka do
piersi, nie łapie, wierci się, ciągnie, nic nie leci, płacz, potem jeszcze
więcej płaczu. Głodna mama dostaje sucharka, bo po porodzie trzeba się
wstrzymać z jedzeniem na jakąś godzinę. Nie ważne że prawie wyzionęłaś ducha,
gdy parłaś ze wszystkich sił i ból sprawia Ci podniesienie nogi na pozycję
wyższą niż 5cm. I co z tego, że miałaś niefart i trafiłaś do szpitala w nocy, a
urodziłaś po południu.
Ok nie dramatyzujmy. W końcu mama dostaje obiad- barszcz
z ziemniakiem i potrawkę z kurczaka. Pycha- po tak długim niejedzeniu chyba
wszystko smakowałoby wybornie. Pierwszy dzień macierzyństwa za nami, ale uwaga!
Teraz noc świeżo upieczonej mamy! Zmęczona, ale spać nie może… patrzy czy nowy
bohater jej życia oddycha i czy ma suchą pieluszkę. Wtem, płacz… mały głodek
obudził jeszcze mniejszą istotkę. Najlepiej byłoby podać danonka, no ale z czym
do ludzia. Podajemy mleczny bar, ale mało co serwuje. Płacz, płacz, płacz… I
tak do 3 doby.. Mama łapie lekki baby blues, ale ma swoje małe szczęście, więc
musi być dobrze. Na całe szczęście mleko z maminej piersi produkuje
wystarczającą ilość mleka, dzidzia ładnie łapie i pięknie przypiera. Cud, miód
i…. skończyło się. 2tyg później zapalenie piersi i okropny ból. Co do cholery!
Tata już szykuje się do wyjścia po super mieszankę mleczną, ale… chwila, damy
rade. Nie można się tak łatwo poddawać. Mama męczy się jeszcze tydzień i
eureka!!! Udało się!
Nie jest łatwo karmić piersią, ale jak już wszelkie
przeciwności miną, można czerpać tylko przyjemność, oszczędność czasu i
pieniędzy oraz możliwość nawiązywania niesamowitej więzi z dzieckiem. WARTO
przetrwać.
W następnym poście KARMIENIE PIERSIĄ kontra MLEKO
MODYFIKOWANE. Wady, zalety, potrzeby dziecka i matki.
A wy jak wspominacie pierwsze karmienie?
