poniedziałek, 3 lutego 2014

Moje dziecko odrzuciło mleko!...



Przeglądając fora znalazłam perełkę, cytuję:

„mój syn nie pije mleka w ogóle od 4 mca życia...nie pomagały zmiany mleka na nan bebiko bebilon etc...pediatra stwierdził, że mleko nie jest najważniejsze i zalecił serki danonki kaszki mleczno ryzowe plus wit d3...mały właśnie skończył rok jest okazem zdrowia...rośnie jak na drożdżach... ma 7 zębów i waży 14 kg”

Powiedźcie mi, gdzie jest ten pediatra, czy jeszcze leczy małe dzieci i dlaczego w ogóle został lekarzem!!!! Uczę się dystansu do tego typu wiadomości, ale nie umiem! Nie umiem opanować złości, która ogarnia mnie myśląc, jakich mamy lekarzy! Jakie kompetencje posiadają! I potem dziwić się, że matka podaje swojemu dziecku sam syf i to już w 4 miesiącu… Lekarz powinien być osobą zaufaną, której powierzamy  ŻYCIE I ZDROWE naszego dziecka. Coraz częściej przekonuję się jednak, że:

Dowody na leczenie dietą są tak niezbite, że jeżeli dzisiejsi lekarze nie staną się specjalistami od żywienia, to dietetycy zostaną lekarzami jutra. Nauka o żywieniu powinna stać się główną częścią medycyny”. - dr James Balch  

SMUTNE, że owa kobieta uwierzyła w słowa durnego lekarza i dała się zwieźć… I na dodatek przekazuje tą wiedzą dalej, zatem machina ruszyła i niektóre mamy będą miały przekonanie, że dobrze robią, bo przecież lekarz tak powiedział…


SPROSTUJMY wypowiedź czytelniczki

Mleko MUSI by podstawa diety dziecka do 1 roku życia. Do 3 jest ono ważnym uzupełnieniem. Teoria lekarza, że „nie jest ono najważniejsze” może mieć opłakane skutki. Mleko  zawiera wszelkie, niezbędne do prawidłowego wzrostu składniki mineralne i witaminy, których nie zastąpimy niczym innym, na tym etapie życia. Sugerowanie podawania DANONKów w zamian pozostawię bez komentarza… (Sam cukier i chemia...) Pomijam już kwestię, że  4 miesiąc to zbyt wcześnie na podawanie czegokolwiek innego niż MLEKO! Jakie niesie to konsekwencje, możecie przeczytać tutaj. Najlepsze są jednak niezbite dowody, że dziecko jest okazem zdrowia wg matki: 7 zębów i 14kg. Gratuluję lekarza i racjonalnego podejścia do Żywienia dziecka. O konsekwencjach usłyszymy za x lat. 

http://info.edziecko.pl

Trochę teorii :

Często słyszę, czytam, że dziecko SAMO odrzuciło mleko. I nie byłoby tutaj nic dziwnego, gdyby dziecko miało 2-3lata- zdarza się. Ale niemowlaki?! Dziwie się postawie matek, które idąc tym tropem, nie podają już tego „odrzuconego” mleka, a z zamian wszystko inne. 

BARDZO często jest tak, że dziecko w okresie 6-12mc odmawia picia mleka, odwraca głowę, zaciska usta- i nie oznacza to ABSOLUTNIE, że dziecko odmawia picia mleka!!! Dzieje się tak dlatego, że okres ten, jest najbardziej „burzliwy” w życiu dziecka. Nabywa wiele nowych umiejętności, potrafi się przemieszać, pełzać, raczkować, chodzić, wspinać się itp.. Wszystkim się interesuje, rozprasza go każdy dźwięk. WAŻNE jest, aby wtedy zrozumieć potrzeby dziecka. Nie odmawia on posiłku, ale nie może się na nim skupić! Musimy zapewnić mu spokojną atmosferę, udać się do innego pokoju, zasłonić okna.. wyeliminować wszelkie bodźce zewnętrzne, które mogłyby rozproszyć dziecko. 

Może być również tak, że dziecko odmawia mleka, z powodu zbyt małej dziurki w smoczku. Pamiętaj o zmianie na model dostosowany do wieku dziecka.

         Ostatnim już powodem, dla którego dziecko odmawia posiłku mlecznego jest ząbkowanie. I w tym przypadku musimy to cierpliwie znieść…  Jak tylko pojawi się ząbek, apetyt wróci wraz z nim:)

Mam nadzieję, że wy trafiliście na pediatrę godnego zaufania, z odpowiednią wiedzą i zaangażowaniem:)



środa, 29 stycznia 2014

BLW



„Baby-led weaning” lub „Bobas lubi wybór” jest sposobem na rozszerzanie diety niemowlaka. Założeniem jego jest podawanie dziecku posiłków bezpośrednio do rączki, z ominięciem etapu papek, blendera i łyżeczki. Ideą tej metody jest nauczenie dziecka kontrolowania własnych potrzeb, możliwość wyboru, odkrywanie świata nowych smaków, tekstury, konsystencji za pomocą wszystkich dostępnych zmysłów.

http://blogs.scientificamerican.com         

Kiedy zacząć?
               
 Wtedy, kiedy dziecko potrafi już stabilnie siedzieć i jest gotowe na rozszerzenie diety (Pierwsza łyżeczka). 

Co potrzebujemy?
                 
Dużą dozę cierpliwości- to na pewno;) 

Krzesełko do karmienia, najlepsze takie, które można dosunąć do stołu, przy którym sami spożywamy posiłki. Bardzo ważne jest, nie tylko w tej metodzie, ale w przypadku rozszerzania diety, aby posiłki spożywać z dzieckiem i na talerzu mieć mniej więcej te same produkty co ono. Udowodniono, że dziecko chętniej zjada swoje posiłki, widząc, że rodzice również zajadają się tym samym. Uczmy dobrych nawyków od początku jedząc zdrowo i zasiadając do posiłku z całą rodziną. 

Warto zainwestować też w matę, którą można rozłożyć pod krzesełkiem. Wtedy będziemy mogli podać dziecku jedzenie, które na nią spadło oraz po posiłku, szybko uprzątnąć zaistniały bałagan. Dobrym rozwiązaniem cieszą się również maty na stół z silikonu. Oczywiście nieodzownym elementem jest śliniak, najlepiej ten z rękawami i kieszonką.

Ikea

Właściwie- po co?

Aby dać dziecku wybór. Nie sugerować się sztywnymi ramami i gramami posiłków, które powinno zjadać dziecko w określonym wieku. Każde bowiem, jest INNE i potrzebuje indywidualnego podejścia w kwestii żywienia. Często już niemowlęta są przekarmiane, ponieważ rodzice martwią się, kiedy nie zjadają całej porcji deklarowanego słoiczka i cały dzień jest walka o kolejną łyżeczkę- a stąd już krok od wstrętu jedzeniowego lub otyłości. Podając kilka produktów, o różnej teksturze, smaku, konsystencji, pozwalamy dziecku smakować.. Wybiera, próbuje, sprawdza. Wyrabia swoje gusta. Oczywiście nie można za pierwszym razem sugerować się, że dziecko nie lubi czegoś, ponieważ wypluło, wyrzuciło, rozgniotło (Należy podać nawet 20razy jedną rzecz, aby móc twierdzić, że dziecko za tym nie przepada) Początki są najtrudniejsze. Nie oszukujmy się, jedzenie będzie wszędzie, gdzie tylko smyk potrafi dorzucić. I będzie tak przez jakiś czas. Czasami spróbuje tylko jedną cząstkę marchewki, innego zje już całą, a następnego skosztuje różyczkę kalafiora. Spokojnie, bez pośpiechu, na wszystko potrzeba czasu. Dla dziecka jest to zupełnie nowe doświadczenie. Sprawdza co stanie się, jak banan przejdzie między palcami, a następnie nałoży sobie go na włosy (btw niezła odżywka na przesuszone włosy;)), jak zachowa się ta spadająca marchewka, a za nią te śmieszne, zielone groszki. A może lepiej jak mama dostanie w oko tym dziwnym małym drzewkiem, zwanym brokułem? Ehh.. cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Musimy zrozumieć, że nie od razu Rzym zbudowano;) Z każdym dniem będzie coraz mniej bałaganu, a nim się obejrzymy nasze dziecko będzie zjadało cały przygotowany posiłek bez żadnej pomocy, ba! Nawet za pomocą sztućców! 

Ponad to wg Gill Rapley, autorki jedynej książki na temat BLW, dzieci, którym pozwala się eksperymentować z jedzeniem mają jako kilkulatki lepsza koordynacje ręka – oko. Wczesna nauka żucia i połykania ma duże znaczenie również według logopedów. WARTO.

http://dziecisawazne.pl
Co podawać?

To samo co byśmy podali łyżeczką tyle, że w postaci stałej. Ugotowaną marchew, brokuł, kalafior, groszek, cukinia, pietruszka, seler, dynia, awokado. Miękkie owoce: ugotowane jabłka, banany, borówki, maliny. Kasze: jaglana, jęczmienna, gryczana. Oczywiście wszystko dostosowane do wieku dziecka oraz z przerwami 3-4dniowymi, aby  wyeliminować potencjalny alergen. Wszystkie produkty pokrojone w słupki, podzielone na kawałki, aby dziecko poradziło sobie z chwytaniem i gryzieniem.

Obawy

Rodzice często boją się tej metody, z obawy przed zakrztuszeniem. I zdania są tutaj podzielone. Wg mojej opinii obawy są słuszne, ale nie koniecznie związane bezpośrednio z tą metodą. Dzieci potrafią zakrztusić się wszystkim, bez względu na to, czy będzie to cała marchew czy papka z niej przygotowana. Czy będzie to mleko z maminej piersi, czy woda ze szklanki. I owszem, na początku może się zdarzyć. Ale, dzięki tej metodzie, wyrabiamy w dziecku nawyk gryzienia i przeżuwania. Często jest tak, że dziecko karmione tylko łyżeczką nie czuje potrzeby gryzienia i połyka podawany posiłek. Sprawa zaczyna się komplikować w chwili, kiedy obiadki przestają być jednolicie gładkie, a wyczuć w nich można spore grudki. Wtedy zakrztuszenie murowane. Dziecko nie spodziewa się nic zaskakującego w gotowym daniu, więc schematycznie połyka. Co wtedy począć? Wrócić do punktu wyjścia podając CAŁE cząstki warzyw/owoców. Dlatego WARTO zacząć od BLW:)

Kolejna obawa wiąże się z ilością zjadanego pokarmu. Początkowe ilości są niewielkie, jak już wspomniałam, głównie jest to zabawa z jedzeniem i nauka postępowania z nim. Rodzice pytają, skąd mają pewność, że ich dziecko zjadło wystarczająco, aby uniknąć niedoborów, anemii. Odpowiedź jest prosta: pozwalając dziecku decydować o swoim głodzie, nie narazimy go na żadne niedobory. Poza tym, podstawą diety każdego dziecka do PIERWSZYCH URODZIN powinno być mleko, dlatego nic się nie stanie, jeśli zjedzone porcje posiłków stałych będą niewielkie (a na pewno wystarczające dla dziecka). 

Taka mała dygresja: Można stosować również metodą mieszaną- BLW i łyżeczka. Wg mnie, wtedy jest idealnie :) Odsyłam po więcej informacji klik oraz po świetne przepisy klik

A jakie są wasze zdania na temat BLW? Stosujecie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...